Baranek i Pasterz (Do granicy Endrőd)

Baranek i Pasterz (Do granicy Endrőd)

Piosenka

Tam na dole, do granicy Endrőd, ; Stara topola zakwitła sama w sobie, ; Stara topola zakwitła sama w sobie, ; Skrzypek pasterski gra pod nią. ; ; Zegar wybił drugą po północy, ; Lecz jego flet wciąż pięknie gra. ; Dźwięk fletu słychać w zamku, ; Otwiera się okno sypialni. ; ; Otwiera się okno sypialni, ; Wychodzi z niego jagnię z podbitym okiem. ; Piękna Mariska nie nadaje się na pasterkę, ; Ściernisko szturcha jej słabe nogi. ; ; Kiedy baron Szendrő wsiada na konia, ; Galopuje aż do granicy Endrőd. ; Pyta swego najstarszego pasterza, ; Czy nie widział córki barona Szendrő. ; ; – Nie widziałem cię, panie baronie, jeśli tak mówię, ; Od dwóch tygodni nie widziałem pastuszka. Szlachetna młoda dama poszła z nim. Od dwóch tygodni nie widziałem żadnego z nich. Baron Szendrő posyła powóz po córkę. Pasterz ma dziewięć koni. Mała Mariska jedzie w powozie z przodu. Za pastuszkiem w stodole. Rzeźbią tam na dole wielkie drzewo, Na którym wisi pastuszek. Wiatr rozwiewa szerokie rękawy lnianej koszuli. Inny przytula dziecko pastuszka. Nie śmiem przejrzeć pięknego Endrőda. Wszyscy mówią, że noszą czarną żałobę. Czarną żałobę, a moja chusteczka jest biała. Moim pierwszym kochankiem był młody pasterz.

Numer inwentarzowy:

8964

Kolekcja:

Skarbiec

Typ:

Śpiew

Miejscowość:

Királyi, Felsőkirályi