Wczesne dzieciństwo w Kamoczce od końca XIX wieku do dziś

Wczesne dzieciństwo w Kamoczce od końca XIX wieku do dziś

Inne - inne

László Gál z Kamocsy: „W szczęśliwych czasach mojego dzieciństwa…” ; (Przekazywanie życia, narodzin, nadania imienia, chrztu i wczesnego dzieciństwa w Kamocsy) ; ; W zeszłym roku spełniło się moje długo pielęgnowane marzenie, kiedy udało mi się uwiecznić i w ten sposób utrwalić dla przyszłych pokoleń zwyczaje wyboru partnera i ślubu w Kamocsy. Teraz, kierując się zasadą ciągłości, chciałbym uwiecznić pewne momenty narodzin dziecka, oczekiwania na dziecko, narodzin, wyboru imienia, chrztu i wczesnego dzieciństwa aż do obowiązkowego wieku szkolnego włącznie. ; Jak głosi wierszyk ślubny: „Dużo szczęścia, bogactwa, drobiazgów na rok”. Jeśli życzenie się spełniło i dziecko się urodziło, nazywano je „dzieckiem miłości”. W moim poprzednim krótkim artykule ślubnym zauważyłem już, że panna młoda miała być zadatkiem przyszłości, spadkobierczynią, dzieckiem, ponieważ funkcjonowanie społeczeństwa chłopskiego również opierało się na zasadzie ciągłości. Kiedy członkowie starszego pokolenia – dziadkowie – zestarzeli się od pracy na granicy, ich miejsce zajęło pokolenie, które nastąpiło po nich. Młode panny młode rodziły swoje pierwsze dziecko w wieku 16-17 lat, a potem w kolejce rodziło się ich 9, 10, 12. Ciąża nie była tematem rozmów wśród prostych, skromnych chłopów i nie była nawet wspominana, dopóki matka nie zaczęła wykazywać oznak „choroby”, a ponieważ „ciąża to nie choroba”, w większości przypadków kobiety pracowały tak długo, jak mogły, często nawet do dnia porodu. Według mojej babci, Gyuláné Szabó Gizelli Lukács (1923-2008), nawet wieczorem w dniu narodzin córki Janki (1950), wychodziła do „porty” po liście buraków pastewnych (ziemniaki), które niosła do domu pieszo na plecach w „leniwych ubraniach”. W nocy urodziła swoją ważącą 4200 gramów córkę. Położna asystowała przy porodzie, obliczając przybliżoną datę porodu na podstawie „momentu, w którym dziecko zaczyna się ruszać”, „nie robiąc z tego wielkiego halo”. Mówiono: „jeśli łzy zapiszą, to wystarczy”. Jeśli ktoś „przesunie” obliczony czas – urodzi się chłopiec. Płeć nienarodzonego dziecka, ponieważ nie było USG 3D, wnioskowano z ułożenia brzucha kobiety: jeśli brzuch kobiety jest uniesiony i spiczasty – urodzi się chłopiec, jeśli opadający, okrągły i szeroki – urodzi się dziewczynka. Jeśli twarz kobiety w ciąży jest „gładka”, urodzi syna; jeśli jest „gładka lub pomarszczona”, urodzi córkę, ponieważ „matka je najsłodsze jedzenie”. Nie ma danych, ile razy to powiedzenie oparte na obserwacjach się sprawdziło. W końcu mawiano: „Jeśli dziecko jest słodkie, niech będzie zdrowe”. W czasie ciąży, zwłaszcza w jej pierwszej połowie, kobiecie w ciąży nie wolno było zbytnio podziwiać czegokolwiek (zwierząt, osób niepełnosprawnych), aby nie „zapomniała” o tym i nie urodziła dziecka. Dbano również o to, aby ciężarnej matce „nie stała się krzywda”, aby nie upadła, aby jakiś owoc nie spadł z drzewa, nie została pogryziona przez psa, ani nie „pogryziona” przez mysz – podbiegła i go zgarnęła, ponieważ będzie on widoczny na ciele noworodka w postaci znamienia, „pozostawiając trwały ślad”. Jeśli wiedzieli, że ktoś jest „zdrowy” i weszli do miejsca, w którym gotowano lub jedzono, ofiarowywano mu trochę jedzenia „na wypadek, gdyby był głodny, aby nie dostał mleka Piotra”. Gdy kobieta w ciąży czuła ból, „co godzinę” i odchodziły jej wody, natychmiast stawiano jej wrzód i wzywano położną, która musiała ukończyć 6-tygodniowy kurs położnictwa w Peszcie od końca XIX wieku, a następnie 6-miesięczny kurs od lat 20. XX wieku. Po pomyślnym zdaniu egzaminu opartego na nabytej tam wiedzy mogła otrzymać „certyfikat położnej”.

Numer inwentarzowy:

13738

Kolekcja:

Skarbiec

Typ:

Inne - inne

Miejscowość:

Kamocsa