Sierociniec reformowany Beretkei
Zbudowane dziedzictwo
„Skały Beretke to kamienie, które szepczą cuda i są ciche i wymowne [...], posłuchajmy mowy tych milczących skał o mocy miłości.” ; ; Lajos Gérecz, dyrektor sierocińca ; ; Z dala od wszelkiego hałasu nowoczesnej cywilizacji, wśród łagodnych wzgórz Dél-Gömör, u zbiegu strumieni Sajó i Murány, leży urocza osada Beretke. Wieś licząca około 350 mieszkańców jest prawie w całości zamieszkana przez Węgrów. Większość z nich wyznaje religię katolicką, mniejsza część jest reformowana. Jednak tylko ci ostatni mają swój kościół, ponieważ katolickie zostały zniszczone w czasie II wojny światowej. ; Wcześniej znajdowało się tu kilka szlacheckich dworów, ale do XIX wieku przetrwały tylko dwa z nich. Jednym z nich jest barokowy dwór zbudowany przez Zsigmonda Beretky'ego, w którym obecnie mieści się urząd wiejski, a drugim jest zamek, również zbudowany przez Beretky'ch w 1723 roku na szczycie widocznego skalistego wzgórza pośrodku wsi. Oprócz miejscowych, niewiele osób wie, że w tym drugim mieścił się pierwszy powszechnie utrzymywany sierociniec Kościoła Reformowanego Słowenii i Zakarpacia w latach 1929-1944. ; ; Historia ; Historia sierocińca sięga konferencji dziewcząt reformowanych, która odbyła się w Rimaszombat w maju 1928 roku. Podczas tego wydarzenia zakarpacki pastor Gyula Bácsy zaproponował zakup budynku hotelowego uzdrowiska Rozsnyó, które wówczas szukało nowego właściciela, z przeznaczeniem na sierociniec. Propozycja została dobrze przyjęta przez uczestników i została przedłożona Konwentowi Generalnemu, który był odpowiedzialny za sprawy kościoła. Już na konferencji Bácsy'ego poproszono o poprowadzenie instytucji. Zgodził się. Nie czekając na dalszy rozwój sytuacji, przeniósł się do Beretke, niedaleko Rozsnyó, i został pastorem małej lokalnej wspólnoty reformowanej. Wówczas wielu wydawało się, że spotkanie konwencyjne będzie jedynie formalnością, ale wydarzenia potoczyły się inaczej. Konwent, co prawda, sprzeciwił się zakupowi budynku zaledwie jednym głosem – powołując się głównie na względy finansowe. Bácsy, rozczarowany, chciał wrócić na Zakarpacie, ale nie mógł, ponieważ był już pastorem w Beretke. „Prafia stała na wysokiej skale w Beretke” – pisze w swoich wspomnieniach – „pośród sięgających pasa cierni, stamtąd patrzyłem, co Bóg zamierza ze mną uczynić. Dochody pastora w Beretke były tak skromne, że nie tylko nie dało się z nich godnie żyć, ale wręcz nie dało się w ogóle zarobić na życie […]. Ale spokojnie się uspokoiłem i wziąłem do pracy. Najpierw kazałem wyrwać ciernie z korzeniami, zawiozłem kilkaset wozów ziemi na skałę i założyłem tam ogród kwiatowy”. W tej sytuacji jednak sprawy sierocińca przybrały kolejny, nieoczekiwany obrót. Właścicielka ziemska w Beretke, Margit Tornallyay – za namową Gyuli Bácsy’ego – podarowała jeden ze swoich okolicznych zamków Kościołowi Reformowanemu i wpłaciła 100 tysięcy koron na koszty renowacji budynku. Sierociniec reformowany Beretkei otworzył swoje podwoje w tym budynku 31 października 1929 roku, z 10 chłopcami i 2 dziewczynkami. ; Instytucja przyjmowała tylko sieroty reformowane z legalnych małżeństw, półsieroty, a później dzieci w skrajnie złej sytuacji społecznej, które pochodziły głównie z biednych rodzin rolniczych, robotniczych lub przemysłowych. Średnia liczba dzieci w okresie istnienia sierocińca wahała się od trzydziestu do czterdziestu. Dyrektorem instytucji przez pierwsze sześć lat był Gyula Bácsy. Pomagała mu żona, jedna lub czasami dwie wychowawczynie lub diakonisy, kucharz i złota rączka. Po odejściu Bácsy'ego, dyrektor miejscowej reformowanej szkoły podstawowej, Lajos Gérecz, przejął zarządzanie instytucją. ; ; Praca w dni powszednie ; Sieroty, które przybyły do Beretke, były przyjmowane w nienagannych warunkach pod każdym względem. Chłopcy i dziewczynki spali w oddzielnych sypialniach. Ich codzienne życie było określone przez triadę zajęć: nauka-praca-zabawa. Wykonywali wiele prac w sierocińcu: sprzątanie, pranie, rąbanie drewna lub ogrodnictwo. Przywiązywali również dużą wagę do fizycznego przygotowania sierot, ale nacisk kładziono na religijną edukację duchową. ; Ich edukacja odbywała się w wiejskiej szkole podstawowej wyznania reformowanego. Ci z lepszymi ocenami byli wysyłani do ewangelickiego gimnazjum w Sajógömör. Musieli chodzić pieszo około pięciokilometrową trasę między Beretke i Sajógömör dwa razy dziennie. Dorastający sieroty płci męskiej byli głównie zatrudniani jako praktykanci, ale niektórzy z bardziej utalentowanych kontynuowali naukę w szkole średniej lub na kursach nauczycielskich. Od pierwszego roku dbali o to, aby dzieci miały niezapomniane wakacje każdego roku. Tak zwana kampania „Podczas wakacji” rodziny, które były chętne zapewnić im opiekę w okresie letnim, mogły się o nie ubiegać. ; Jak mijał przeciętny dzień sierot z Beretke, obrazowo opisuje jeden z zapisków dyrektora sierocińca Lajosa Gérecza: „Jest ranek. Zegar wybija szóstą. Dzwoni mały dzwonek sierocińca, dar od Ferenca Egryego. Jego dźwięk słychać daleko w dolinie Sajó. Dom, który odpoczywał wieczorem, ożywa. Dzieci zrywają się z łóżeczek. Natychmiast zaczynają się ubierać. Nie ma czasu na lenistwo. Starsze są już ubrane. Pomagają maluchom z braterską miłością. Tylko starsze potrafią porządnie wysprzątać łóżeczka. Dwie „siódemki” myją betonową podłogę i korytarz do godziny siódmej. Potem dzwonek dzwoni ponownie. Armia dzieci już stoi w szeregu wojskowym, czekając na rozkaz do gimnastyki. … Poranna gimnastyka trwa piętnaście minut. Potem jemy śniadanie. Śniadanie to chleb i mleko. Potem idziemy do kościoła, aby prosić Boga o błogosławieństwo dla naszej codziennej pracy. Jest szkoła od… Od ósmej do dwunastej. Obiad w południe. Śpiewamy i modlimy się przed każdym posiłkiem. Obiad składa się z zupy, warzyw i chleba. Dwa razy w tygodniu jemy makaron i mięso. Od pierwszej do trzeciej znów jest nauka. Od trzeciej do czwartej jest czas wolny. Przekąska o czwartej. Następnie nauka do szóstej, z piętnastominutową przerwą pomiędzy. Po południu i w czwartki zazwyczaj zajmujemy się ogrodem, ponieważ sierociniec ma bardzo ładny ogród. Uczyńmy ogród szczególnie użytecznym jesienią, dopóki nie nadejdą darowizny... Wpół do szóstej. Jest wieczór. Mały dzwonek sierocińca rozbrzmiewa w oddali. Spotykamy się w jadalni z śpiewnikiem i Biblią... Dziękujemy Wszechmogącemu słowem modlitwy, że mogliśmy spędzić dzisiejszy dzień pod Jego opiekuńczymi skrzydłami. „Zwyczajem” – wspomina Zoltán Borsos z Zselíz, były mieszkaniec sierocińca – „było to, że nowe dziecko zawsze musiało przynieść nową opowieść. […] Byli też tradycyjni gawędziarze i ja byłem jednym z nich. Wieczorami opowiadaliśmy historie, aż usłyszeliśmy westchnienie snu. Wtedy gawędziarz pytał: »Czy ktoś jeszcze nie śpi?«. Jeśli odpowiedź była twierdząca, pytał ponownie: »Czy mam kontynuować?«. Jeśli odpowiedź była twierdząca, kontynuował opowiadanie historii, aż ostatnia sierota zasnęła”. ; ; Czasy wojny ; Sierociniec miał wielu hojnych darczyńców i pomocników. Większość z nich pochodziła z diecezji Gömör. Jednakże wspomniana Margit Tornallyay i jej brat Zoltán Tornallyay, właściciel ziemski i główny gwardian parafii w Tornallya, wyróżniali się spośród nich. „Kiedy moi dziadkowie zmarli”, mówi Zoltán Tornallyay Jr., 81, który mieszka w Budapeszcie, „toczyła się rozmowa o spadku między moją ciotką, Margit Tornallyay, a moim ojcem. Po tym, jak moja ciotka zamieszkała w Beretke ze swoją matką chrzestną, Erzsébet Fialką, postanowili, że majątek Beretke - który był prawie tak duży jak jej tornalja - będzie należał do niej, a jej tornalja będzie należała do Zoltána Tornallyaya, mojego ojca. Moja ciotka zajmowała się rolnictwem w Beretke. Miała bardzo dobrego parobka, Barnę Szaniszló, który utrzymywał gospodarstwo w doskonałym porządku”. Ponieważ nie miała rodziny ani dzieci, znaczną część swojego majątku przeznaczyła na wspieranie Kościoła Reformowanego, głównie na utrzymanie sierocińca. Jej brat, Zoltán Tornallyay, również śledził losy instytucji ze szczególną uwagą. Przyczynił się do jej powstania darowizną w wysokości 10 000 koron. Był członkiem zarządu przyklasztornego domu dziecka od momentu jego powstania, a następnie przez wiele lat jego przewodniczącym. ; Zgodnie z pierwszą decyzją wiedeńską podpisaną 2 listopada 1938 roku, Beretke został zwrócony Węgrom. Po zmianie granic budynek domu dziecka został zmodernizowany, co wiązało się z wprowadzeniem elektryczności i wodociągów. II wojna światowa przez długi czas nie miała wpływu na placówkę, ale wraz z jej przedłużaniem się sytuacja stopniowo się zmieniała. ; We wrześniu 1944 roku, na wieść o zbliżającym się froncie, kierownictwo placówki podjęło próbę umieszczenia sierot w bezpiecznym miejscu, u krewnych lub rodzin goszczących. Wśród ostatnich trojga wysłanych dzieci była Erzsébet Szoják, która później wspominała, co się stało: „Poszłam do Pelsőc pieszo z dwójką innych dzieci. […] Zostały tam, ponieważ znalazły osoby, do których zmierzały, więc poszłam dalej sama. Płakałam bardzo, myśląc, jak dobrze jest tym, którzy mają do kogo pójść. Tak właśnie dotarłam do Berzété płacząc. Myślałam, że mieszka tam rodzina mojej babci i moja siostra, Józsika. Znalazłam ich, zapukałam do ich drzwi i rzuciłyśmy się sobie na szyję, płacząc. W końcu znalazłam ludzi, do których należałam”. Jednak w Beretke pozostało dwoje sierot, które przeżyły przejście przez front w leśnej jaskini z dyrektorem Lajosem Géreczem. Wieś została już trafiona radzieckim ostrzałem pod koniec listopada, a ostrzał stał się regularny po 25 grudnia. Praktycznie tylko cztery ściany kościoła katolickiego i reformowanego pozostały, ale przynajmniej chroniły one sierociniec za nimi, który w związku z tym otrzymał tylko kilka trafień. Żołnierze radzieccy zajęli wieś 12 stycznia i zabrali prawie wszystko, co dało się przenieść z sierocińca. ; ; Pozbawieni, bez środków do życia ; Po wojnie sieroty, które zostały wysłane, nie wróciły, a dyrektor sierocińca Lajos Gérecz został mianowany nauczycielem w Málnapatak (Málinec) w 1947 roku. Ponieważ budynek sierocińca nadawał się do zamieszkania po drobnych naprawach, Zoltán Borza i jego rodzina przenieśli się tutaj z plebanii, która również została trafiona. ; Budynek został znacjonalizowany po przejęciu władzy przez komunistów. Kościół reformowany odzyskał go po zmianie reżimu. Ślady II wojny światowej są nadal widoczne na jego ścianach. Obecnie mieszka w nim rodzina romska. Czasami rodzą się pomysły na jego renowację i wykorzystanie – ostatnio zaproponowano przekształcenie w dom turystyczny – ale ich realizacja wciąż nie została zrealizowana. ; Ale co stało się z rodziną Tornallyay, która odegrała tak ważną rolę w założeniu i utrzymaniu sierocińca? Pozostali na swojej rodzinnej ziemi podczas przejścia frontu i po wojnie – ostatecznie okazało się to błędną decyzją. Członkowie rodziny zostali pozbawieni całego majątku na mocy dekretów Beneša jako zdrajcy i wrogowie narodu słowackiego. Jednak Margit Tornallyay nie odmówiła opuszczenia Beretke i aż do śmierci w 1957 roku żyła z rodziną swojego byłego urzędnika rolnego w skrajnej nędzy. Jej brat, Zoltán Tornallyay, został zaatakowany i dotkliwie pobity przez grupę lokalnych komunistów, którzy nabrali odwagi po okupacji sowieckiej. Po wojnie próbował uporządkować swoje gospodarstwo w Tornalji, ale nie był już w stanie tego zrobić. Najpierw pozbawiono go lasu, potem ziemi, a na końcu zamku. Zmarł w 1946 roku w wyniku licznych udarów mózgu. ; Być może to był zrządzenie losu, że władze państwowe utworzyły powiatowy sierociniec i przytułek dla podrzutków w skonfiskowanym zamku rodziny w Tornalji, który działa od 1 stycznia 1950 roku. W ten sposób dawny majątek rodziny Tornalja, a przynajmniej jego część, do dziś służy osieroconym i porzuconym dzieciom. ;
Vilmos Galo: "A kamienie zabrzmią..."
; Sierociniec otworzył swoje podwoje dla sierot 31 października 1929 roku. Był to pierwszy powszechny sierociniec Powszechnego Kościoła Reformowanego Słowenii i Zakarpacia. Instytucja ta dawała schronienie sierotom i półsierotom, głównie dzieciom z biednych rodzin, przemysłowcom, rolnikom i robotnikom dorywczym. Właścicielka ziemska Margit Tornallyay odegrała ważną rolę w założeniu sierocińca, ofiarowując mu jeden ze swoich zamków i dotację w wysokości 100 000 koron. Pierwszym dyrektorem sierocińca był pastor Gyula Bácsy z Zakarpacia, który swoją ofiarną pracą zasłużył się dla sierocińca i jego podopiecznych. Sierociniec został zamknięty pod koniec 1944 roku. Niestety, budynek został uszkodzony podczas II wojny światowej, a wyposażenie również zaginęło. Obecnie jest on niezamieszkany i w opłakanym stanie.