Posąg Honvéda
Statua, pomnik, tablica pamiątkowa
Pomnik został wzniesiony 9 września 1906 roku obok kaplicy św. Michała Archanioła, ku pamięci żołnierzy w czerwonych czapkach z 9. Batalionu Straży Krajowej z Koszyc, którzy dzielnie walczyli w wojnie o niepodległość w latach 1848–1849. Dzieło upamiętniało bohaterów, którzy dali przykład patriotyzmu i poświęcenia w trudnych bitwach na południu, a następnie w chwalebnej kampanii wiosennej 1849 roku. W 15. numerze „Vasárnapi Újság” z 1906 roku napisano: „Miasto Koszyce oddało hołd starym tradycjom Kuruczów, decydując się na uwiecznienie bohaterstwa swoich synów, słynnych Czerwonych Czapek z Wojny o Niepodległość, pomnikiem. Zlecenie na wykonanie pomnika wygrała w przetargu, spośród 21 kandydatów, rzeźbiarze János Horvai i Ödön Szamovolszky, którzy ukończyli już swoje dzieło. Charakterystyczny, pieczołowicie wymodelowany pomnik pięknie wyraża przeszłość Koszyc, starożytnego miasta Kurucz, w którym splatają się wspomnienia epoki Rakoczego i Wojny o Niepodległość. Stoi na nim młody, muskularny żołnierz, trzymając za rękę starego rycerza Kurucza. Komitetowi pomnika przewodniczy prepozyt Jászó, Menyhért Takács, i jego członkowie, György Zala, Gyula Benczúr, Gyula Bezerédi i László Hegedűs to znakomici nasi artyści — już przyjęli statuetkę.” ; Również w Vasárnapi Újság (nr 53, 1906) czytamy: „Kassa, słynne miasto Kurucz, wzniosło kolumnę pamiątkową ku czci dzielnego 19. batalionu Węgierskiej Gwardii Narodowej, który wyróżnił się w wojnie o niepodległość w latach 1848–1849, ilekroć nadarzyła się okazja. Batalion ten został zwerbowany w Kassie, głównie spośród synów komitatu Abaúj, który zawsze służył sprawie narodowej, gdy popadał w konflikt z obcokrajowcem. Nie tylko wtedy, gdy dzielni synowie Omode nie zaakceptowali króla Roberta Karola, ale znacznie wcześniej, gdy Aba Samuel został ustanowiony następcą św. Stefana zamiast obcokrajowca Piotra. Kassa pozostała wierna sobie, wznosząc pomnik. Sam pomnik jest dziełem godnym pochwały i uznania z artystycznego punktu widzenia. Ale i sam fakt odsłonięcia pomnika i jego okoliczności były jeszcze bardziej godne uwagi niż sama ceremonia wzniesienia. Pomnik. Jeden z królewskich ministrów pojawił się na uroczystości i złożył wieniec na kolumnie upamiętniającej bohaterów, którzy pokonali austriackie wojska królewskie w tylu bitwach pięćdziesiąt siedem lat temu. Oficerowie połączonej armii, która wciąż twierdzi, że jest strażnikiem tradycji austriackiej armady, również pojawili się, aby oddać hołd. Oficerowie ci nie pojawili się z własnej woli; otrzymali pozwolenie i instrukcje z góry. Z tego punktu widzenia ich pojawienie się ma większe znaczenie niż samo wzniesienie pomnika. Oznacza to bowiem, że administratorzy wspólnej armii, nawet jeśli niechętnie, kłaniają się przed niepodległościowymi aspiracjami narodu węgierskiego. Po przegranej I wojnie światowej czesko-słowackie oddziały piechoty i kawalerii mogły wkroczyć do Koszyc, które zostały ewakuowane i pozostawione bez obrony, między godziną 16:00 a 17:00 29 grudnia 1918 roku, bez ani jednego ciosu miecza. Od tego momentu rozpoczęła się prawdziwa kampania eksterminacji języka węgierskiego i Węgrów. W czasach terroru, w 1919 roku, nadeszło święto wolności: 15 marca. Tego dnia mieszkańcy Koszyc zapalili przebiśnieg przewiązany czerwoną nicią jako symbol węgierskiej trójkolorowej flagi i z wielkim bólem serca udali się na pielgrzymkę do pomnika Honwedów, wzniesionego w 1906 roku po południowej stronie kaplicy św. Michała Archanioła, symbolizującego węgierskość Koszyc. Udekorowali jego cokół przebiśniegami i wieńcami, a następnie odśpiewali Hymn Narodowy, Modlitwę Narodu i Pieśń Kossutha. Ten patriotyczny wyraz rdzennej ludności spotkał się z odwetem czechosłowackiego antywęgieryzmu. Następnej nocy uzbrojone patrole zrywały i łamały węgierskie szyldy na ulicach, strzelając do każdego, kto odważył się wyjrzeć przez okno na hałas. Trzeciego dnia, o świcie 17 marca, czechosłowaccy żołnierze z 74. Pułku Piechoty w Trenczynie i członkowie stowarzyszenia Sokół obalili 15-tonowy brązowy posąg Honvéda. Głowa rzeźbiarza została wcześniej odpiłowana. Następnie odeszli, śpiewając pieśń „Jesteśmy dzielnymi sokołami” (My sme smelí sokolíci). Na wieść o tym ostatnim barbarzyńskim akcie, rano wokół zniszczonego pomnika zebrał się liczny tłum, który odśpiewał hymn narodowy i pieśń Kossutha. Wtedy jeden z żołnierzy stojących na straży cokołu posągu oddał strzał w kierunku tłumu stojącego przed parafią, strzelając do Ilony Ördög, 37-letniej gospodyni domowej i Aranki Hervacsics, 13-letniej sprzedawczyni gazet. Pierwsza z nich została trafiona śmiertelną kulą w czoło, a druga w szyję. Włoscy generałowie i oficerowie Rossi i Zincone, którzy wówczas przebywali w Koszycach jako inspektorzy, z wielkim szokiem potępili odważne ataki, zrobili zdjęcia i wysłali do Rzymu raport o tym, co się stało. Nic nie wyszło z reparacji i restauracji posągu Honvéda. Uszkodzony pomnik umieszczono w holu muzeum, skąd latem 1936 roku potajemnie przewieziono go nocą do odlewni pobliskiej szkoły przemysłowej, rozbito na kawałki młotem parowym, a następnie odlano z niego kawałki brązu w kształcie sześcianów.