Paweł Rázga
Inne - inne
* 10 grudnia 1798, Bazin – † 18 czerwca 1849, Bratysława / pastor luterański, jeden z męczenników bratysławskich z 1848 roku. ; ; Uczęszczał do gimnazjum w Modorze, następnie kontynuował naukę w Bratysławie i ukończył teologię w Wiedniu. Nie znalazł pracy w domu, więc udał się do Plankenburga w Austrii, aby uczyć, następnie ponownie studiował teologię w Wiedniu i ostatecznie został wyświęcony na księdza w 1823 roku. Przez cztery lata był proboszczem w Trebesing w Karyntii, a od 1827 roku przez osiem lat w Zlán. W tym czasie został wezwany z powrotem do ojczyzny, a miasto Modor wybrało go na swojego księdza. ; W 1835 roku założył w diecezji bratysławskiej instytucję renty dla wdów i sierot. Los zmusił go jednak do ponownego wyjazdu za granicę i w 1839 roku przeniósł się do Pragi, gdzie zorganizował szkołę protestancką, a w listopadzie 1840 roku wydał apel do swoich zwolenników w tej sprawie, który również został opublikowany drukiem. Pełnił tam posługę przez dwa lata. ; Wreszcie w 1846 roku niemiecki Kościół luterański w Bratysławie zaprosił go na stanowisko pastora. Charakterystyczne jest, że już w swoim pierwszym kazaniu wyraził swój żarliwy patriotyzm: „Moja siła, mój talent są wasze, moja miłość jest Kościołem, moje życie jest moją ojczyzną!...” Przez dwa lata, nawet po niemiecku, z entuzjazmem nawoływał swoich zwolenników do kochania ojczyzny. ; W 1848 roku Lajos Kossuth rozpalił nastrój w parlamencie w Bratysławie. Rázga, żarliwy patriota, powitał nagły zwrot wydarzeń jako dzień zbawienia. Wkrótce założył Bratysławskie Stowarzyszenie Narodowe i głośno ogłosił, że głównym celem stowarzyszenia jest „egzekwowanie prawnych postanowień rządu węgierskiego, w razie potrzeby, siłą zbrojną”. Kilka dni później liczba członków wzrosła do 400, a on sam został wybrany na prezesa. Zorganizował również gwardię narodową, którą wysłał do regionu Szenica przeciwko bandytom rabującym i niszczącym jezioro. Tymczasem w Bratysławie zamieszki osiągnęły apogeum. Kossuth przemówił do zgromadzonego tłumu z balkonu gospody „Pod Zielonym Drzewem”, a zaraz potem Rázga stanął obok Kossutha i tłumaczył przemówienie na niemiecki. Po tym przemówieniu zgłosiło się tak wielu ochotników, że potężna armia węgierska mogła ruszyć w kierunku Schwechat, gdzie Austriacy rozbili obóz. Bohaterowie wolności, spragnieni zwycięstwa, zebrali się w Köpcsény. Rázga pospieszył tam, aby być obecnym przy wyjeździe. To była jego armia, on ją stworzył i chciał pobłogosławić węgierską broń. Zapalony ksiądz stanął na armacie, by przemówić do żołnierzy z tej improwizowanej ambony i odmówić modlitwę w nadziei na zwycięstwo. Wojska węgierskie miały zmienne losy. W końcu, w grudniu 1848 roku, pokonani imperialiści ponownie przekroczyli granicę węgierską. Wielu uciekło przed armią austriacką zbliżającą się do Bratysławy. Rázga postanowił zostać, chociaż mógł uciec w kierunku Komáromu, jego przyjaciele ostrzegali go przed tym, ale nie chciał słyszeć o ucieczce. Hrabia Ludwig von Welden wkroczył do Bratysławy z 40 000 żołnierzy. Kapitanem miasta w tym czasie był Vecsera (dziadek baronowej Márii Vecsera, bohaterki katastrofy Meyerlinga), który bardzo chciał pomóc hrabiemu Weldenowi i tego samego wieczoru dopilnował, by Rázga został uwięziony. Radny miejski Ferenczy, na czele całej grupy żołnierzy, wtargnął na plebanię przy 24 Apacza-pálya. Dał właścicielowi tylko tyle czasu, by pożegnał się z żoną i pięciorgiem dzieci. Został zabrany do ratusza i natychmiast przesłuchany, ale wkrótce eskortowano go do koszar wodnych, gdzie przez kilka miesięcy gnił w wilgotnym więzieniu. W miejsce humanitarnego hrabiego Weldena rząd wiedeński wysłał „bardziej energicznego” barona Haynaua i tego samego dnia zwołano trybunał wojskowy, aby rozpocząć osądzanie wszystkich więźniów. Przewodniczący trybunału wojskowego, generał Windischgrätz, zlitował się nad nieszczęsnym proboszczem i chciał dać mu szansę na „oczyszczenie się”. Rázga jednak nie chciał przyznać, że popełnił przestępstwo broniąc ojczyzny. Ostatecznie proces odbył się przed Haynauem. Zgłosili się nowi świadkowie obciążający uwięzionego pastora, Megerlego, dyrektora niemieckiego teatru, i Beumanna, komika, którzy twierdzili, że Rázga wygłosił kilka obraźliwych stwierdzeń pod adresem rodziny panującej. Nieszczęśnika nie dało się już uratować. Wyrok brzmiał: powieszenie. Znamienici z kościoła luterańskiego, a potem kobiety, tłumnie przybywali do Haynau, by błagać o litość, ale wszystko na próżno. Rázga spokojnie przyjął wyrok. W nocy 17 czerwca 1849 roku został zabrany do więzienia zamkowego, gdzie spędził ostatnie godziny życia. Dowódca przydzielił do swojej pomocy luterańskiego pastora Vilmosa Simkó, który spisał wszystko, co razem powiedzieli tej pamiętnej nocy: „Nie pocieszyłem Rázgi, ale on pocieszał mnie, bo byłem kompletnie załamany”. Następnego dnia, 18 czerwca, został stracony na Szamárhegy za zamkiem. Jego modlitwa przed egzekucją świadczy o jego zdumiewającej wierze: „Panie, jeśli to możliwe, oddal ode mnie ten kielich cierpienia, ale nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! Oto stoję przed Tobą, Panie, wpatrując się w wschodzące słońce i spoglądam wstecz na swoje życie. Otacza mnie ból, ale moja dusza zaznaje spokoju. Błogosławię wszystko, co widzą moje oczy. Błogosławię mieszkańców Bratysławy, moją drogą wspólnotę, błogosławię moje biedne, niewinne dzieci, błogosławię moją ukochaną żonę, błogosławię cesarza – błogosławię tych, którzy mnie skazali. Błogosławię moją ukochaną ojczyznę i pragnę, aby jak najszybciej stała się wolna i szczęśliwa!”