Miejsce spoczynku doktora Gusztáva Pécsiego, księdza, filozofa, astronoma i fizyka
Cmentarze, nagrobki, miejsca pochówku
Dr Gusztáv Pécsi * 1874. 2 września. Brassó – † 1947. 16 marca. Nagyölved / ksiądz, filozof, astronom, fizyk; Dr Gusztáv Pécsi urodził się 2 września 1874 roku w Brassó. Nie wiadomo, gdzie ukończył szkołę podstawową, ale ukończył szkołę średnią w Budapeszcie i Esztergom. W 1893 roku został członkiem Collegium Germanicum Hungaricum, niemiecko-węgierskiego papieskiego, jezuickiego instytutu kształcenia księży, który został połączony z Collegium Hungaricum założonym w 1578 roku 13 kwietnia 1580 roku. Studiował teologię w Rzymie i został wyświęcony na księdza w Nagyszombat w 1899 roku. Wrócił do domu w 1900 roku i został kapelanem w Ipolyság. W latach 1902–1941 był nauczycielem filozofii w seminarium duchownym w Ostrzyhomiu, od 1904 r. jego prefektem (kierownikiem lub przełożonym wyznaczonym do wykonania określonego zadania), a następnie ojcem duchownym niższego seminarium. Był współredaktorem chrześcijańsko-katolickiego tygodnika politycznego „Esztergom”. Pracował również jako pisarz. Od 1918 r. aż do śmierci był proboszczem parafii Nagyölved. ; W rzeczywistości nie tylko był księdzem w Nagyölved, ale także mieszkał tam przez dłuższy czas. Był bardzo życzliwym, wykształconym człowiekiem. Lubił wieś, pomagał jej mieszkańcom w miarę swoich możliwości, miał też ziemię i zwierzęta. Był bogatym księdzem, ale zawsze rozdawał swój majątek, rzeczy i żywność, więc żył praktycznie jak żebrak. Jeśli chodzili do niego śpiewać w Boże Narodzenie lub w mniejsze lub większe święta, zawsze wyrzucał pieniądze przez okno (czego wcale nie robił z przymusu, jak wspomniałem, był bardzo dobrym człowiekiem, więc oczywiście chętnie pomagał każdemu). Jeśli bardzo biedne rodziny przychodziły do niego nie w święta, ale na przykład w dni powszednie i/lub weekendy, i tak dawał tyle, ile mógł, nawet jeśli mógł dać tylko kilka koron. Często przynosił naleśniki i ciasta biednym dzieciom do szkoły. Miał też gospodynię, rodzaj „służącej”, która pomagała Gusztávowi w domu, sprzątała, karmiła zwierzęta i zajmowała się wieloma innymi rzeczami. Nasz pastor prowadził bardzo religijne, czyste życie, więc nie wpuszczał swojej gospodyni (która zresztą była kobietą) do swojego pokoju, przez co w pokoju było dużo kurzu i pcheł. Posiadał również ziemię, w sumie 60 akrów, i dwa woły do jej orania, ale zawsze o nie proszono, więc nie mógł jej odpowiednio obsiewać ani orać, a plony nigdy nie były obfite. Ludzie również pracowali na jego ziemi. Rozdawał biednym jeden akr za darmo. Mogli zasadzić na tym obszarze cokolwiek. Próbował też dzierżawić ziemię, choć dzierżawcy zawsze mieli jakąś wymówkę, która powstrzymywała ich od płacenia czynszu. Niezależnie od jego hojności, wciąż zdarzali się ludzie, którzy go okradali, na przykład śliwki, o których zachował się „pisemny zapis”. Ale to nie on to zapisał, ale słynny László Paxy. Nic dziwnego, że byli ludzie, którzy go wykorzystywali. Nawiasem mówiąc, wygłaszał bardzo treściwe, ambitne kazania. Zachęcał wielu ludzi do odwiedzania kościoła, a byli tacy, których „wyrzeźbił w wiernych” i którzy zaczęli przychodzić do kościoła właśnie ze względu na niego. Nie przyjmował niczego na pogrzeby, ceremonie zaprzysiężenia ani chrzty. Oficjalna opłata za mszę świętą wynosiła 30-60-100 koron, ale przyjmował maksymalnie 30 koron, i to bardzo rzadko. W rezultacie dr Gusztáv Pécsi był bardzo dobrym człowiekiem i, jak wspomniałem na początku, był również wykształcony. Napisał wiele prac naukowych, korespondował ze znanymi osobistościami, a raz nawet skonfrontował się z Einsteinem. „Atakował” teorię względności. Nie zgadzał się z nią. Oczywiście dlatego, że był wierny Bogu. W rzeczywistości nie tylko on kochał mieszkańców wsi, ale oni również kochali jego. Jeśli miał jakieś problemy, chorował lub po prostu był słaby i nie mógł odprawić mszy w kościele, mieszkańcy jednoczyli się i troszczyli o niego. Zawsze miał jakieś inne zadanie do wykonania. W tym czasie mieli okazję go lepiej poznać. A skoro już o tym mowa… nawiasem mówiąc, wszyscy we wsi go znali. Pod koniec życia był bardzo szczupły i wielu ludzi się o niego bało. Niedługo potem zasłabł i już się nie podniósł. Spekuluje się jednak, że przyczyną utraty przytomności były nie tylko jego szczupłość i podeszły wiek, ale także kilka osób. W ostatnich dniach życia był pod presją, prowadząc stresujące zajęcia dla społeczności, ponieważ za czasów węgierskiego reżimu w Kuralu niektórzy Słowacy domagali się węgierskiej szkoły. Szkoła była kościelna. Ksiądz odrzucił ich prośbę, twierdząc, że Słowacy mają prawo do słowackiej szkoły. Jeden z jego byłych uczniów z Kuralu, którego wspierał finansowo i który osiągnął dość wysokie stanowisko, powiedział o tym jego sprawiedliwym zachowaniu, że Słowacy nigdy mu tego nie zapomną, co księdzu bardzo się nie podobało. Kilka tygodni później ten sam urzędnik zaatakował Gusztáva w ostrym artykule. Notariusz dwukrotnie wysłał mu deklarację resłowakizacji, ale on za każdym razem odmówił jej podpisania. Notariusz powiedział, że jeśli jej nie podpisze, zostanie deportowany na Węgry. Wtedy się załamał. Podpisał jednak deklarację i wkrótce potem, 16 marca 1947 roku, zmarł. Jego ciało pochowano w Nagyölveden. Zorganizowano mu uroczysty pogrzeb, na który przyszło wiele osób. Podczas rozkopywania grobu, w dole znaleziono mysz, co może być również metaforycznym nawiązaniem do faktu, że dr Gusztáv Pécsi był biedny, niczym mysz kościelna.