Miejsce spoczynku Gyuli Farbaky'ego
Cmentarze, nagrobki, miejsca pochówku
Gyula Farbaky (Munkács, 18 kwietnia 1870 - Selmecbánya, październik 1911) był inżynierem hutnictwa i górnictwa, nauczycielem akademickim i studentem Akademii Selmec w latach 1888–1891. Ukończył studia metalurgiczne, a później również górnicze. W 1892 roku został asystentem w Selmecbánya, a w latach 1894–1895 był adiunktem na Wydziale Metalurgii Politechniki w Akwizgranie. W 1895 roku studiował metalurgię w Westfalii i Belgii, a następnie w Szwecji. Od 1895 roku pracował jako inżynier w hucie Selmec. Od 1905 roku aż do śmierci był profesorem zwyczajnym i kierownikiem II Katedry Inżynierii Mechanicznej w Szkole Wyższej w Selmec. Opublikował liczne publikacje. Nie mógł dokończyć swojej monografii o metalurgii metali nieżelaznych z powodu przedwczesnej śmierci. Podczas pracy uległ śmiertelnemu wypadkowi. Jego nagrobek znajduje się na Dolnym Cmentarzu Ewangelickim w Selmecu. ; ; Tygodnik „A Bánya” doniósł o okolicznościach wypadku w numerze z 5 listopada 1911 roku: ; „Młode życie, pełen nadziei impuls dla tak znaczącej rodziny w dziedzinie górnictwa, dla jednej z najważniejszych uczelni w kraju, zostało przecięte w pasie. Gyula Farbaky, profesor college'u w Selmec, zmarł, nić jego życia została przecięta przez prawdziwie nieprzewidywalną decyzję losu. Jeśli istnieje tragedia na ziemi, to z pewnością jest nią jego. Górnik, który całe życie stąpał po głębinach kopalni. Jest przyzwyczajony do stawiania czoła najbardziej sekretnym i najbardziej przerażającym, bo nieopisalnym, horrorom głębin ziemi, który nie może się bać ani drżeć, ponieważ – kiedy kusząc Boga Jego świętym imieniem, schodzi tam, aby wypełnić swój najszlachetniejszy i najbardziej oddany obowiązek wobec ludzkości, który jest odważny i silny, młody i hojny, górnik, który jest przyjacielem matki ziemi: stoi na dachu piwnicy, a chwilę później jego żona i dwoje dzieci szlochają za nim przez całe życie. Kopalnie… Głębiny mu nie zaszkodziły, ale został pochowany w zwyczajnym… piwnica. ; Ledwo minął dziesiąty rok jego pracy nauczycielskiej, gdy zabrał go okrutny los. Szczera żałoba kadry nauczycielskiej i młodzieży Selmecu, całej społeczności miasta Selmec, towarzyszyła mu w ostatniej podróży ulicami Selmecu. Ale cała węgierska społeczność górnicza uczestniczyła w tej żałobie, której składamy najszczersze kondolencje. ; Przed pawilonem laboratoryjnym nowego pałacu uczelni górniczej stoi stary budynek, który właśnie został zburzony. Profesor uczelni Gyula Farbaky stał na tarasie laboratorium o drugiej po południu i obserwował prace rozbiórkowe. W międzyczasie taras, pod którym znajduje się piwnica, nagle zawalił się z potężnym hukiem. Kiedy wielka chmura pyłu opadła, robotnicy biorący udział w rozbiórce i przechodnie zebrali się na miejscu wypadku. Dotarli tam również nauczyciele i służba mieszkająca w uczelni, ale nawet wtedy nikt nie pomyślał, że pod gruzami leży człowiek. ; — Czy… Widziałeś profesora Farbaky'ego, proszę? — zapytał nagle zaniepokojony służący w laboratorium. Nikt o tym nie wiedział. Wtedy służący powiedział, że profesor Farbaky prawdopodobnie przebywał na tarasie w chwili zawalenia. László Fodor, rektor uczelni, który również przybył w międzyczasie, polecił służbie szukać profesora Farbaky'ego w jego mieszkaniu, a jeśli go tam nie było, w mieście. Minęło ekscytujące pół godziny, po czym służba wracała jeden po drugim i donosiła, że nigdzie nie znaleźli nauczyciela. Na miejsce wypadku przybyła również żona Gyuli Farbaky'ego i dwójka dzieci, które szlochając, namawiały ich do rozkopywania ziemi. Pocieszano ich, że jeśli Farbaky zostanie odnaleziony lub jeśli ziemia rzeczywiście go pogrzebała, być może uda im się go uratować. Ponieważ piwnica miała osiem metrów głębokości i trzeba było wykopać tak grubą warstwę ziemi, robotnicy pracujący w pobliżu rozpoczęli tę pracę zaraz w pierwszej minucie wypadku, ponieważ jeden z nich twierdził, że zdawało mu się, że słyszał przenikliwy krzyk. w momencie zawalenia. Akcją ratunkową kierowali Jenő Sobó, główny doradca górniczy, i Géza Réz, profesor uniwersytecki. Całe miasto zebrało się na miejscu wypadku. Młody student, który bardzo kochał zaginionego nauczyciela, również chwycił łopaty i pomógł usunąć masę ziemi. Ponieważ prace postępowały powoli, wywiercono otwór z góry, który sięgał ośmiu metrów głębokości. W ten sposób chcieli wprowadzić powietrze do piwnicy, aby Farbaky nie udusił się, gdyby ziemia nie naciskała na niego. Wieczorem kontynuowano gorączkową pracę przy świetle pochodni. Całe miasto było w stanie podniecenia, kobiety płakały i błagały kierowników robót o pośpiech. Żaden dorosły mężczyzna w mieście nie mógł zaznać spokoju, wszyscy czekali na miejscu katastrofy. Dziesięć godzin po zawaleniu, o 14:45 w nocy, jeden z robotników w końcu krzyknął zszokowany: — On tu leży! Jedna noga była widoczna z ziemi. Wkrótce całe ciało zostało odkopano. Zapadła straszliwa cisza, a rektor przemówił poważnym głosem: — Nie żyje. Wykopane ciało należało do Gyuli Farbakyego. Lekarze stwierdzili, że przyczyną śmierci było uduszenie. Nie stwierdzono obrażeń zewnętrznych. Ciało zabrano, a mieszkańcy miasta wyrazili współczucie. Policja wszczęła dochodzenie w sprawie odpowiedzialności za wypadek. Gyula Farbaky, który spotkał się z nieszczęśliwym końcem, był stałym nauczycielem w szkole górnictwa i leśnictwa. Wykładał górnictwo i mechanikę ogólną. Był bardzo utalentowanym człowiekiem, który brał również aktywny udział w literaturze fachowej. Pogrzeb tragicznie zmarłego nauczyciela, zgodnie z górniczym zwyczajem, odbędzie się prawdopodobnie w niedzielę wieczorem.