Miejsce spoczynku Ede Zsedényi
Cmentarze, nagrobki, miejsca pochówku
Ede Zsedényi Lőcsei (ur. Ede Pfannschmidt, Lőcsei, 21 marca 1804 – Budapeszt, 20 lutego 1879) był politykiem, posłem parlamentarnym, a następnie członkiem parlamentu i zarządcą okręgu kościelnego kościoła ewangelickiego. Urodził się w rodzinie Cipszerów, której jeden z przodków przeniósł się na Węgry, do dawnego komitatu Szepes, jako niemiecki szlachcic cesarski, gdzie wkrótce stali się jedną z najbardziej prestiżowych rodzin protestanckich w komitacie. Jego przodek otrzymał węgierskie szlachectwo od Ferdynanda III w 1649 roku pod nazwiskiem Lőcsei. Po ukończeniu studiów Ede zajął się polityką. Wraz z dalszą rodziną w 1824 roku zwęgierizował swoje nazwisko z Pfannschmidt na Zsedényi. Od 1833 roku był przedstawicielem partii rządowej w komitacie Szepes, a także jej przywódcą w parlamencie w latach 1839-1840. Podczas rewolucji i wojny o niepodległość w latach 1848-1849 przyjął postawę starokonserwatywną i pozostał na dworze, a w 1848 roku, jako doradca ministerialny, towarzyszył królowi Ferdynandowi V w podróży do Innsbrucka. Przez pewien czas prezentował tak starokonserwatywną (lub „47”) postawę, że nawet kontrasygnował list z 20 marca, w którym Wiedeń chciał zadowolić naród, a nie osiągnięcia konstytucyjne. Na rozprawie głównej w procesie Lajosa Batthyányego, która rozpoczęła się 16 sierpnia 1849 roku, Zsedényi zeznawał na korzyść byłego premiera, ale – mimo że znany był jako człowiek lojalny wobec cesarza, a zatem nieuprzedzony w stosunku do Batthyányego – nie zmieniło to werdyktu. Jednak rola Josipa Jelačicia i wątpliwe działania kamaryli szybko rozczarowały go do stronnictwa dworskiego i zmusiły do wycofania się. Śledził wydarzenia zarówno te, jak i późniejsze, i aktywnie działał na rzecz autonomii protestanckiej. Na zebraniu w Késmárk, w luterańskim okręgu kościelnym Cisy, energicznie protestował przeciwko protestanckiemu patentowi z 1859 roku, za co został postawiony przed sądem przez władzę absolutną i skazany na kilka miesięcy więzienia. Incydent ten przyniósł mu również ogólnokrajową sławę. Po cofnięciu patentu, okręg kościelny Cisy wybrał go na nadzorcę okręgu kościelnego, jako współprzewodniczącego superintendenta Károly'ego Mádaya. Pełnił tę funkcję do 1875 roku. W 1860 roku ponownie podjął pracę w Kancelarii, gdzie również opuścił stanowisko wraz z przejściem na emeryturę Miklósa Vaya. Dopiero po zawarciu kompromisu pojawił się ponownie w parlamencie, początkowo jako członek partii Deáka, a następnie, po fuzji, jako członek partii wolnomularskiej. W 1875 roku popadł w konflikt z ówczesnym prezesem Akademii Muzycznej, Ferencem Lisztem, i interpelował słynnego kompozytora w parlamencie, jako członka komisji finansowej. Po debacie „Zenészeti Lapok” napisał o tym incydencie: „Nigdy wcześniej w parlamencie nie padły tak skandaliczne, prymitywne i tak wrażliwie obraźliwe oświadczenia…”. Swój znaczny majątek, który zdobył dzięki przysłowiowej oszczędności, przeznaczył na cele kościoła ewangelickiego i szkoły. Swoją cenną bibliotekę zapisał parafii Lewantu. ; Jeden z jego krewnych, Béla Zsedényi, również został politykiem i był przewodniczącym Tymczasowego Zgromadzenia Narodowego w latach 1944-1945, a następnie członkiem parlamentu do 1947 roku. ; Dzieła: ; - Przemówienie delegata parlamentarnego komitatu Szepes (Lewant, 1844) ; - Ungarns Gegenwart (Wiedeń, 1850) ; - Die Verwandtigkeit des Ministeriums und Ungarns Zustände (Wiedeń, 1851) ; - Vertheidigungs-Rede (Londyn, 1860) ; ; Po śmierci Ede Zsedényiego, strona tytułowa wydania Vasárnapi Ujság opublikowanego 23 lutego 1879 r. upamiętnia go w następujący sposób: ; ; Izba Reprezentantów ma zmarłego, jednego ze swoich najstarszych i najbardziej szanowanych członków - Ede Zsedényi, po długiej chorobie i kilku tygodniach ciężkiej choroby, zmarł 20 dnia tego miesiąca o godzinie 10:00 rano dnia 1/2 w 77 roku życia. Izba, po otrzymaniu tej wiadomości, natychmiast przerwała obrady o godzinie 11:00 rano, chcąc w ten sposób dać wyraz swojemu godnemu żalowi w pierwszej chwili. ; Jego żal jest rzeczywiście godny, ponieważ w osobie zmarłego bardzo stara postać naszego życia publicznego, stale szanowana za swoje talenty, charakter, aktywność i bezinteresowność, opuściła scenę życia. Ede Zsedényi, słynny poseł konserwatywny komitatu Szepes w bratysławskim parlamencie, przyjaciel i partner partyjny Ferencza Deáka w Izbie Reprezentantów od 1865 r., niezwykle utalentowany członek Partii Liberalnej i autorytet w sprawach finansowych, przewodniczący Komisji Finansów w tym ostatnim parlamencie, wielki głosiciel zasady oszczędności w słowie i czynie, człowiek o nieskazitelnym charakterze i patriota we wszystkich dziedzinach i okresach swojego życia: był naprawdę godzien szacunku, jaki go otaczał za życia, i bólu, który wyraża się nad jego trumną. ; Pod wrażeniem tego bólu podejmujemy się tym bardziej szczegółowego i wyczerpującego przedstawienia jego życia i działalności publicznej, - ponieważ - mieliśmy okazję to uczynić już za jego życia. W naszej gazecie kilka lat temu (nr 43 z 1875 r.) zamieściliśmy jego portret i biografię, do których dane uzyskaliśmy od niego samego, a dopiero w zeszłym roku, podczas naszych zdjęć sejmowych, wielokrotnie o nim wspominaliśmy. Odsyłamy naszych czytelników do tych publikacji, a tutaj jedynie zestawiamy kilka pobieżnych cech charakteru zmarłego. Ede Zsedényi (nazwisko Pfannschmied) urodził się w Lewoczy na Spiszu w rodzinie luterańskiej i nigdy nie wypierał się swojej spiskiej i luterańskiej natury. Reprezentował swój rodzinny powiat, a raczej jeden z jego okręgów, w każdym parlamencie od 1832 r. /6-ki. * Od parlamentu z 1875 roku spędzał w tym hrabstwie dni i tygodnie wolne od spraw urzędowych i publicznych, i do końca życia pozostał najtrwalszą postacią płaskowyżu strzeżonego przez Karpaty, uzdrowiska i górskie krajobrazy Tatr Füred, dziko romantycznej krainy jezior i sosnowych lasów Bérez, gdzie wszyscy znali i uważali za szlachetnego, wiecznie młodego duchem, zahartowanego ciałem i niezłomnego weterana, tak jak jego ojciec. Nigdy nie zapominał o interesach swojego hrabstwa, jak o interesach ojczyzny, i zawsze potrafił je pogodzić, a Szepes słusznie uważał go za strażnika jej interesów, dumę i oczko w głowie. Był równie wiernym synem swojego Kościoła i zawsze jednym z jego najmocniejszych filarów. Jego duch zbudował się na jego fundamentach: studiując wyłącznie w instytucjach protestanckich – jedynie prawo w Królewskiej Akademii w Bratysławie – do końca życia był przekonany, że protestancki system edukacji i szkoły są najlepsze na świecie, a przynajmniej w naszym kraju. W tym przekonaniu zachował i bronił nie tylko autonomii Kościoła protestanckiego, ale także autonomii szkolnej, i nie chciał rezygnować z ani jednego jej elementu ani pozwolić, by wpadła w ręce państwa. Jednym z niezapomnianych wspomnień i punktem zwrotnym w jego życiu jest obrona autonomii protestanckiej, zakwestionowanej patentem z 1859 roku, i wytrwała walka o nią, która doprowadziła go do zwycięstwa przez więzienie. A to znaczy dla Zsedényiego tym bardziej, że był emerytowanym radcą dworskim, który jako pierwszy został pozbawiony tytułu, stopnia i emerytury i skazany na więzienie. W naszym kraju – z łatwo zrozumiałych powodów – w przeszłości i obecnie utarło się utożsamiać katolickie i konserwatywne tendencje i tendencje, ale Zsedényi, jako konserwatysta, nie wypierał się protestantyzmu, a gdy te dwie cechy nie pasowały do siebie, poświęcał konserwatyzm i dworzanin protestantowi, człowiekowi o szczególnym wyczuciu materialnym, niewątpliwie kochającemu pieniądze i bogactwo, oszczędnemu aż do skąpstwa w swojej osobie: poświęcił tę postawę swoim przekonaniom religijnym bez wahania. ; Poza tym nie gromadził bogactwa dla siebie, swoim oszczędnym życiem, swoim surowym spartańskim charakterem, pragnął bardzo niewiele nie tylko od sybaryckich przyjemności, ale także od zwykłych potrzeb komfortu, pomnażał swój majątek, który rósł z roku na rok, w niezwykle prostych i tanich ubraniach, z ubogą prezencją i nudnym gospodarstwem domowym. Ani jego rodzina, – ponieważ pozostał bezżenny przez cały czas i żaden bezpośredni potomek nie oczekiwał po nim bogatego spadku. Ale że nie był psychiatrą, który ślepo kochał pieniądze dla nich samych, udowodnił w swoim życiu wielkimi poświęceniami. Nie jednym wybuchem, ale zazwyczaj rok po roku, najpierw jako nadzorca (świecki prezydent) okręgu klasztornego Cisy, a następnie jako powszechny naczelny nadzorca Węgierskiego Kościoła Ewangelickiego, kończył swoje przemówienie prezydenckie na każdym dorocznym spotkaniu, gorliwy w obronie protestanckich interesów, mówiąc, że położył teraz dwa, potem cztery, teraz dziesięć, a potem dwadzieścia tysięcy forintów jako fundament na stole okręgowym, zawsze przeznaczonym na wspólną wiarę lub pokrycie najpilniejszych potrzeb kościoła i szkoły w tamtym czasie, na instytucje opieki duchownych i nauczycielskich, fundusz pomocy ubogim nauczycielom, niektóre instytucje edukacyjne średnie lub wyższe, ubogie kościoły itp. Z mądrą oszczędnością gromadził majątek dla dobra publicznego i wierzymy, że jego wola godnie ukoronuje serię jego już i tak znakomitych poświęceń. Jego kariera polityczna była bardziej zróżnicowana, podzielona na dwie główne części, ale nie zasadniczo sprzeczne i niespójne z nim samym. Wybitnie utalentowany i bystry dialektyczny mówca bratysławskich parlamentów, cieszący się popularnością w społeczeństwie jako kawalerzysta i człowiek o wybitnych poglądach, z ambony głosił doktryny starej węgierskiej konstytucji w duchu konserwatywnym, wbrew liberalnemu nurtowi reform, z taką inteligencją i szczerością przekonań, że nawet jego przeciwnicy nie mogli odmówić mu szacunku, nie mówiąc już o sympatii – gdy później przyjął urząd dworski, wszyscy wiedzieli, że nie sprzedał się z ław liberałów, lecz podążał za swoimi przekonaniami. Rok 1848 i to, co nastąpiło później, rozczarowały go pod wieloma względami, a patent z 1859 roku dopełnił dzieła nawrócenia. Tak więc, gdy w 1860 roku konserwatywni mężowie stanu przejęli zadanie powrotu do konstytucji (wówczas myśleli: do starej węgierskiej konstytucji), Ede Zsedényi nie chciał uczestniczyć w tym dziele, rozstał się ze swoimi starymi towarzyszami i stanowczo i bez zastrzeżeń przyłączył się do Feréneza Deáka. Pozostał u jego boku w latach 1865-6, kiedy Majláth, Sennyei, Apponyi i Bartal podjęli ostatnią próbę polityki „szansy”, a jako niezłomnie lojalny członek partii Deáka cieszył się radością z przywrócenia konstytucji w 1867 roku. Od tego czasu pozostał w łonie tej partii, a kiedy połączyła się ona z dawną centrolewicą, dołączył również do partii liberalnej. Miał dość pretensji do rządu, zwłaszcza finansowych – nigdy ich nie miał i zawsze ostrzegał przed marnotrawstwem i niefrasobliwym zarządzaniem. Wiedział i chciał zarządzać milionami i groszami. Stary „Sparmeister” nudził się, czasem się z niego śmiano, ale nie ustępował i gdyby tylko go posłuchano! Teraz w końcu uległ. Ostatni raz widzieliśmy go na czele komisji finansów, podczas dyskusji nad bieżącym budżetem. Złamany na ciele i duszy, wyczerpany – ale wciąż gorliwy w obronie zasad oszczędności i pracy. Zamilkł. I nie podniesie już głosu, ostrzegając, napominając! Niech jego imię, jego pamięć, długo żyją na ławkach, z których jego potężny głos rozbrzmiewa od prawie pięćdziesięciu lat! I niech będzie wzorem pracy, oszczędności, przekonań i patriotyzmu, przez długi czas, przez pokolenia. ; Krypty rodzin Okolicsányi-Zsedényi i Pfannschmiedt, które są w raczej złym stanie, znajdują się w sektorze IV cmentarza.