Grób kapitana huzarów Kamilló Lerscha
Cmentarze, nagrobki, groby
W numerze Pesti Hírlap z 19 kwietnia 1898 roku możemy przeczytać: ; ; „Tragedia kapitana huzarów. ; Kilka dni temu informowaliśmy o nagłej śmierci kapitana huzarów Kamilló Lerscha. Kapitan Lersch był dowódcą dywizji 9. Pułku Huzarów Honwedów w Marosvásárhely. Na początku kwietnia nagle zniknął z Marosvásárhely. Kilka dni później przyjaciel otrzymał od niego list z Szamosujváru, ale list był tak niezrozumiały, że już wtedy podejrzewano, że Lersch oszalał. W Wielki Piątek kapitan Lersch przyjechał do Budapesztu i pojechał prosto do Konserwatorium Schwarzera. Poszukał lekarza i powiedział mu: ; - Proszę, zabierz mnie na leczenie, bo jestem szalony. ; Mówił z uśmiechem na twarzy, a lekarz początkowo pomyślał, że kapitan żartuje, zaczął się śmiać, na co Lersch krzyknął do niego: ; - Nie śmiej się! Posiekam każdego, kto nie wierzy moim słowom! ; Lekarz wyjaśnił. Powiedział: Powiedział mu, że nikt nie może zostać przyjęty do sanatorium bez uprzedniego badania lekarskiego i zalecił kapitanowi udanie się najpierw do szpitala garnizonowego. Uczynił to i wrócił kilka godzin później z lekarzem pułkowym, który stwierdził, że Lersch jest niebezpiecznym szaleńcem. Kapitan skarżył się na ból głowy i położył się spać. Następnego dnia na adres kapitana w sanatorium dotarły setki listów. Większość z nich stanowiły cenniki nasion, smarów samochodowych, starej broni, narzędzi jeździeckich itp. Otrzymał również piękny plan willi. Po południu do sanatorium zgłosiła się cała armia agentów finansowych: przez dwa lub trzy dni pisali listy na adresy ogłoszeń w gazecie i prosili o przesłanie odpowiedzi do Instytutu Schwarzera. Lersch zmarł na zapalenie opon mózgowych piątego dnia. Miał zaledwie 41 lat, był silnym mężczyzną i w tym roku zostałby mianowany majorem.