Grób Emila Grillusza
Cmentarze, nagrobki, groby
Akademia Selmecka miała wielu utalentowanych, lecz pechowych studentów i nauczycieli. Niektórzy z nich dobrze zaczynali karierę, ale później upadli, a ich energia została pochłonięta przez liczne drobne prace i niepowodzenia. To nie liczne prace techniczne i książki uczyniły ich nazwiska nieśmiertelnymi, ale wzorowa i pilna praca, jaką wykonali na rzecz rozwoju danej dziedziny nauki. Emil Grillusz był jednym z nich. Urodził się 21 maja 1857 roku w Besztercebánya. Studiował na wydziale górniczym Akademii Selmeckiej w latach 1875–1878, uzyskując dyplom w 1881 roku. Lata stażu spędził w Selmecu, Újbányi i Nagyág. W 1882 roku powrócił do akademii, gdzie do 1884 roku był asystentem Ede Pöschla w katedrze geometrii wykreślnej. Pracował również w wydziale górniczym Ministerstwa Finansów, ale praktyka zawsze interesowała go bardziej. W latach 1884-1891 pracował jako pracownik kopalni skarbu państwa w Selmec, a następnie w Ministerstwie Finansów. Nie mógł jednak rozstać się ze swoją ukochaną ojczyzną. Jak trafnie opisano po jego śmierci: „Grillusowi nie pomagały koneksje rodzinne, ale jego zdolności, uznane przez przełożonych, predestynowały go do rozwiązania tego ogromnego zadania. A on, rozpalony ogniem ambicji płonącym w jego słabym ciele, opuścił swoje spokojne stanowisko w ministerstwie, aby poświęcić się górnictwu, które kochał z pasją dla swojej ojczyzny” (Abzinger Gy., 1920. s. 50). To on „włożył całą swoją energię w służbę odbudowy starego górnictwa, które niemal całkowicie podupadło”, a którego życie było mimo wszystko „tragedią nieporozumienia, jego śmiercią rozczarowania”. Nie ma wątpliwości, że nie zrobił, nie mógł zrobić wszystkiego w czasie, którym dysponował. Pogarszająca się sytuacja gospodarcza wpłynęła również na górnictwo w Selmec. Lata wojny wywarły szczególnie negatywny wpływ na twórczość Grillusza. „W głębi duszy toczył wielkie bitwy, widząc, jak trudy wojny niszczą jego niedokończone dzieło”. I daremnie poświęcił całe życie przyszłości Selmecu, lecz ostatecznie został wygnańcem we własnej ojczyźnie, która – jak pisze ówczesny korespondent – „stała się oazą anarchii, a dzicy cudzoziemcy ją opanowali”. „Bolesny los!” – czytamy w nekrologu. – Nawet jego prochy otaczają synowie obcego narodu, a nawet ostatnie honory, które jego naród miałby mu przyznać z obowiązku, musiał odebrać od obcego i z litości”. (Abzinger Gy., 1920. s. 51.) Jego grób nadal stoi na cmentarzu obok Knockera, ale nie jest już wymieniany w dzisiejszej publikacji prezentującej nagrobki wybitnych postaci na cmentarzach. (Klinka, Š., 2000.)