Grób doktora Aladára Kerna
Cmentarze, nagrobki, groby
Doktor Ágoston Szász wspomina doktora Aladára Kerna w roczniku Stowarzyszenia Lekarzy i Farmaceutów hrabstwa Szépes z 1898 roku: ; „Jeden z najmłodszych członków naszego stowarzyszenia wyróżnił się osobiście, w wieku 36 lat, w wieku, w którym najpiękniejsza przyszłość, najżywsza nadzieja, zachęcają do działania młodego, zwróconego ku przyszłości człowieka o silnej woli. Aladár Kern urodził się 23 października 1861 roku w Liptó-Ujvár. Był synem popularnego, bardzo poszukiwanego lekarza skarbowego i otrzymał doskonałe wykształcenie domowe, zwłaszcza od matki, która była jego wszystkim i dumą. Ukończył szkołę średnią częściowo w Lewoczy, częściowo w Késmárku, z krótką przerwą, gdy po ukończeniu czwartej klasy wstąpił do apteki Spiš-Olasz należącej do jego szwagra jako praktykant farmaceutyczny. Tu obudziła się w nim ambicja i pragnąc osiągnąć więcej, powrócił do liceum w Késmárku, gdzie w 1881 roku zdał egzamin maturalny. Widzimy go tu nie tylko jako pilnego ucznia, ale także jako znakomity miłośnik muzyki, który dzięki prywatnym staraniom opanował grę na kilku instrumentach i w ten sposób obudził z letargu orkiestrę Keszmárki Lyceum i został jej dyrygentem. ; W 1881 roku udał się na Uniwersytet w Budapeszcie, gdzie po ukończeniu wszystkich kursów medycznych został wyświęcony na Tudora 18 stycznia 1888 roku. W tym czasie był nie tylko niestrudzonym studentem medycyny, ale także niezrównanym czynnikiem społecznym, ponieważ z jego inicjatywy wschodzący mieszkańcy uniwersytetu Spiség, którzy do tej pory byli nieobecni, przyłączyli się do „Stowarzyszenia Szepesi” utworzonego przez mieszkańców uniwersytetu Spisé, a on był tym, który założył w tym kręgu chór, który urozmaicał miesięczne wieczory swoim śpiewem. ; Po inicjacji na Tudora, pracował przez 9 miesięcy nad badaniami bakteriologicznymi z nauczycielem dr Otto Pertikiem, aby poszerzyć swoją wiedzę w tej dziedzinie, która była wówczas tak niezbędna. ; Pod koniec 1888 roku osiadł w Szepes-Szombat jako praktykujący lekarz, gdzie spędził całe dzieciństwo i młodość. Z radością powitaliśmy go, jego przyjaciół w Szepes-Szombat i w krótkim czasie stał się nie tylko dobrym przyjacielem, ale także popularnym lekarzem w Szepes-Szombat i okolicach. Jednak to wszystko nie zadowoliło młodego człowieka, który dążył do postępu, wielokrotnie wspominał, jak bardzo żałuje opuszczenia swojej macierzystej uczelni, skąd, gdyby nie mógł tam pozostać, łatwiej osiągnąłby stanowisko z szerszym zakresem operacji, ponieważ nigdy nie mógł przyzwyczaić się do szybkiego tempa praktyki w Szepes-Szombat i okolicach. Nic dziwnego, że w takich okolicznościach życzyłby sobie lepszego stanowiska w kilku miejscach, ale szczęście było dla niego okrutne i nawet gdy w 1896 roku otrzymał pozornie bardzo dobrą posadę, był strasznie rozczarowany. Udał się do Komlós w marcu tego roku, 1 marca, gdzie piastował stanowisko lekarza powiatowego i Dwa dworskie stanowiska, jego pobyt tam był najtrudniejszym okresem w jego życiu, jak sam mówił, młody człowiek, któremu nie brakowało życia towarzyskiego, człowiek zawsze dążący do wyższych celów, lekarz spragniony pracy naukowej, za namową znajomych, obładowany obietnicami, osiadł na pustkowiu, stał się jedynym mieszkańcem podupadłego domu. To prawie niewiarygodne, ale faktem jest, że został zwabiony w takie miejsce obietnicami pustkowia. Widząc to, chciał natychmiast wrócić do Szepes-Szombathely, ale niechętnie wracał do tych, którzy pożegnali go zaledwie kilka dni wcześniej, do tych, którzy błagali go, aby ich tu nie zostawiał. Jego praca w Komlósi była prawdziwą pokutą dla młodego lekarza, który zasługiwał na lepszy los, jak nam wielokrotnie opowiadał, siedział w rozklekotanych wozach w ciągu dnia, podróżując od pacjenta do pacjenta, i to nawet w zamian za złożone obietnice, bo nawet oferta, którą mu obiecano, była… sześciocyfrowe sumy pieniędzy na nowy rok, ale nocą jego smutek i oburzenie nie dawały mu spokoju, ani nawet jego wierny pies, którego donośne szczekanie budziło go z i tak już słabego snu niezliczoną ilość razy. ; Nic dziwnego, że w takich okolicznościach poważnie zachorował. Pojawił się u niego katar, do którego wkrótce dołączyły objawy łóżkowe, przez kilka dni miał halucynacje, a po wyzdrowieniu nie pamiętał, co zostało powiedziane, od czasu tej choroby nie był zdrowy, cierpiał na ciągłe bóle głowy, które mógł złagodzić, ale nie mógł wyleczyć, a gdy pewnego dnia, bez wyraźnego powodu, zauważył objawy zimna w prawych kończynach i niewyraźne widzenie, pospieszył z powrotem do swoich prawdziwych przyjaciół i powrócił do Szepes-Szombathely 1 października tego samego roku. ; Nastrój naszego dzielnego towarzysza był teraz nie do poznania, stał się samotniczym, pogodnym, energicznym młodym człowiekiem. Stał się poważnym, siwowłosym mężczyzną, który bał się o swoje życie, który tylko mówił o swoich kłopotach wszystkim, ale mając na myśli swój cel, rozpoczął praktykę, ale nie mógł jej kontynuować przez długi czas, ponieważ bóle głowy, do których dołączyły przemijające, lecz bolesne dreszcze, wkrótce położyły go do łóżka i przyniosły ze sobą długą serię cierpień, a w końcu 25 kwietnia 1897 r. nieubłaganą śmierć. ; Widząc to wszystko, rozmawiając o wszystkim z nim jako lekarzem przez pół roku, z nim, który chciał żyć dla swojej matki, która myślała tylko o tym, by odtąd cieszyć się życiem, z nim, który był moim przyjacielem i dobrym towarzyszem, - było równe cierpieniu, ale musiałem to znieść, ponieważ urodziłem się również człowiekiem. ; Jego śmierć była stratą przede wszystkim dla tych, którzy mieli do niego bezwarunkowe zaufanie jako lekarza, stratą dla jego przyjaciół, ale także dla naszego stowarzyszenia, którego był jednym z najmłodszych członków, o którym mogę śmiało powiedzieć, że mógłby być jednym z filarów naszego stowarzyszenia. ; Niech jego pamięć będzie błogosławiona!”