Obserwowanie ptaków

Obserwowanie ptaków

Inne - inne

Dzień Świętego Łukasza wypada w kalendarzu 13 grudnia. Jest to jeden z najciemniejszych dni w roku, ponieważ zbliża się już do przesilenia zimowego, kiedy wiadomo, że Słońce jest na niebie najkrócej. Nic więc dziwnego, że identyfikację czarownic można również powiązać z tym dniem, mianowicie w taki sposób, że w Dzień Świętego Łukasza, jeśli zaczęto rzeźbić krzesło, jeśli przyniesiono je do kościoła w Boże Narodzenie i na nim stanęły, to zobaczyły, kim jest czarownica. Według innych źródeł, młode dziewczyny widziały swojego przyszłego męża w kościele, jeśli stanęły na krześle Świętego Łukasza. ; Ponieważ od Dnia Świętego Łukasza do Bożego Narodzenia pozostało jedenaście dni, co jest dość długim czasem na rzeźbienie małego krzesła, ptaki do dziś mówią, że powolna praca jest wykonana jak krzesło Świętego Łukasza. To znaczy, przez długi czas. ; W wigilię dnia św. Łukasza zawsze trwały wielkie przygotowania w wiosce i w dolinie Sutyú, która należała do wioski, gdzie znajdowały się małe piwnice ściśle związane z produkcją wina. Kobiety piekły bułeczki, suszone pestki dyni w rendlib (piecu), mężczyźni wychodzili do winnicy, aby przygotować ziemię pod lucazę. Dziadkowie wycinali lampiony z dyni na dzień lucazy, aby ich wnuki miały co zapalić, gdy wieczorem wychodziły na lucazę. Im straszniejsza była głowa wyrzeźbiona z dyni, tym większa radość dzieci. Nawet gdy płonęły w nich świece, żółty płomień wyczarowywał przerażające cienie na ścianie. Wieczorem, gdy zapadał zmrok, dzieci wyruszały. Przebierali się za Lucáka, czyli zakładali wszelkiego rodzaju włochate, duże, przerażająco wyglądające ubrania, trzymali w rękach dynie i chodzili od domu do domu na ulicy, pukając i krzycząc, by przestraszyć mieszkańców. Starsze dzieci, chytre chłopaki, bez wahania podnosili bramę z obcasa lub wyciągali ławkę z ziemi, ku irytacji rolnika. ; Zabawa dorosłych zaczęła się później. Piwnice Doliny Sutyú wypełniały się życiem w miarę upływu wieczoru. Gdzieniegdzie słychać było charakterystyczny okrzyk: „Kukurikú, vak a kokastok!”, na który zewsząd dobiegała odpowiedź: „Bak a tyetek!”. W piwnicach śpiewy, hulanki i anegdoty trwały do świtu, a żadnemu gościowi, który wszedł, nie odmawiano kieliszka dobrego młodego wina, jedzenia ani małej, płatkowanej bułeczki. ; Następnego dnia, w dzień św. Łukasza, zakazano szycia, aby nie zaszyć kurom tyłków i nie uniemożliwić im znoszenia jaj w następnym roku. Ponadto na odrzwiach i drzwiach kurnika należało narysować krzyż czosnkiem, aby czarownice unikały domu.

Numer inwentarzowy:

13858

Kolekcja:

Skarbiec

Typ:

Inne - inne

Miejscowość:

Madar