Kiedy Mátyás Kiskún wyrusza na pustynię
Piosenka
Gdy Mátyás Kiskún wyrusza w step, Stawia czoło jarzmu László Kökényego. László, moje jarzmo, jarzmo musi zostać zdjęte. Wybiła godzina jedenasta. László Kökény przeklina samego siebie: Wynoś się stąd, wbiję w ciebie widły. László Kökény, nie waż się tego robić, Bo nie poślę cię już więcej do bruzdy. László Kökény smutno patrzy na ziemię, Woła wołu Tűkör naprzód. Kręci wąsami tego perge'a, Rozdziela bruzdę między sześć wołów. Pan Galgóci napisał w liście: Za wołu Galamba zapłacimy sto forintów. ; Bruzda kosztuje dużo pieniędzy. ; Galgóci powinien mieć na co popatrzeć.