Stare rzemiosło - położna
Inne - inne
Dzieci zawsze się rodziły i nie inaczej było, gdy 22 kwietnia 1882 roku Hetény stanęło w płomieniach, ponieważ Gyula Sárai Sr. chciał zobaczyć światło dzienne właśnie tego dnia. Nie było nic do zrobienia, położna musiała urodzić dziecko na brzegu jeziora, wśród płonących domów. ; Ta krótka historia zapoczątkowała badania Franciski Androvics, i tak narodziła się praca nad narodzinami i związanymi z nimi zwyczajami Hetény. ; Sprawozdanie przygotowały Gizella Erneczné Csintalan, położna (ur. 1927) i jej prababcia Ilona Kocsis (ur. 1927), które uwielbiały rozmawiać o porodzie, porodzie i zwyczajach chrztu. ; ; Ale kim były te położne? ; ; Położna to kobieta, która pomaga przy porodzie i opiekuje się kobietą w trakcie porodu i jej noworodkiem. Położna mogła być wyszkoloną położną, tzw. certyfikowaną położną lub chłopską położną. W ubiegłym stuleciu wyszkolone położne ukończyły wstępne studia w Instytucie Kształcenia Położnych, trwające od 4 miesięcy do 2 lat. Od 1902 roku uczyły się z oficjalnego podręcznika. Tak zwane certyfikowane położne uczestniczyły w 4–6-tygodniowym kursie w oddziale szpitalnym w powiecie i otrzymywały licencję od naczelnego lekarza powiatowego, zazwyczaj na terenie wsi. Chłopskie położne zdobywały swoją wiedzę bez kwalifikacji, poprzez przekazywanie doświadczenia. Położnej często przypisywano w wierzeniach ludowych rolę czarownicy, jako osobie, która rzuca złe oko, może skrzywdzić matkę i noworodka, ale może również leczyć. ; Do ogólnych obowiązków położnej należało: przygotowanie porodu, pościelenie łóżka dla rodzącej, przygotowanie miejsca porodu oraz niezbędnych narzędzi i przedmiotów, umycie dziecka i łóżeczka po porodzie, odprowadzenie go do łóżeczka, a następnie zazwyczaj chodzenie po matkę chrzestną. Przez pewien czas, zazwyczaj tydzień, codziennie opiekowała się matką i noworodkiem oraz prała ich ubrania. Położna zapraszała również gości na chrzest. Położna zabierała dziecko na chrzest razem z matką chrzestną. Położna zazwyczaj towarzyszyła rodzącej kobiecie na chrzciny, zwłaszcza jeśli przyprowadzano ze sobą noworodka. Jeśli noworodek był słaby, położna zazwyczaj go chrzciła. Położna była organizatorką i orędowniczką uroczystości chrztu. Zazwyczaj otrzymywała ustaloną kwotę pieniędzy za swoje usługi, którą można było wymienić na plony lub żywność. Dziecko było zazwyczaj przyjmowane w domu razem z dzieckiem. W niektórych miejscach pieniądze przeznaczone dla położnej wrzucano do pierwszej kąpieli dziecka, w innych miejscach pieniądze położnej i pieniądze dla dziecka zbierano podczas uczty chrzcielnej. W niektórych miejscach błogosławieństwo wypite podczas chrztu nazywano kubkiem położnej. ; ; Pomoce położnej: ; monitor pracy serca, sterylne rękawiczki, sznurek do podwiązania pępowiny, cewnik (odsysacz dla niemowląt), nożyczki do przecinania pępowiny, odsysacz wydzieliny i dzbanek chrzcielny. ; ; O instruktorkach położnictwa: ; Dowiedziałam się od położnej - Gizelli Erneczné Csintalan - że kurs położnictwa odbywa się w szpitalu w Komáromie z 32 studentkami. Kursy te powstały, ponieważ położne zaczynały się starzeć i chciały, aby ich następczynie były o wiele bardziej wykwalifikowane i młodsze. Kurs był otwarty dla tych, które pomyślnie się zgłosiły. Uczyły się u lekarzy i położnych przez 10 miesięcy. W ciągu tych kilku miesięcy nauczyły się ważnych informacji o porodzie, które później odegrały ważną rolę. Aby zostać profesjonalnymi położnymi, musiały pomyślnie odebrać 10 porodów pod nadzorem. Zapytałam ją również o jej najlepsze doświadczenie szkolne, a ona uśmiechnęła się i powiedziała: „Oczywiście, kiedy urodziło się pierwsze dziecko, któremu pomogłam przyjść na świat, to była moja największa radość”. ; ; Obowiązki i praca położnej: ; Rozpoczęła pracę pięć dni po ukończeniu kursu, ponieważ właśnie wtedy urodziło się pierwsze dziecko, przy którym asystowała już jako oficjalna położna. Miejscowi ją kochali, ponieważ ją znali i ufali jej. Prawie wszystkie kobiety w Hetény zwracały się do niej, jeśli chodzi o poród. W tamtych czasach było o wiele więcej porodów rocznie niż teraz. ; Matki były odwiedzane w czasie ciąży. Udzielano im porad. W tym czasie kobiety korzystały z poradnictwa prenatalnego, gdzie mierzono im ciśnienie krwi i pobierano od nich krew. W czasie ciąży, przy wysokim ciśnieniu krwi, nerki mogły nie pracować prawidłowo, co było niebezpieczne. W piątym miesiącu ciąży sprawdzano tętno dziecka specjalnym urządzeniem. Później, przed porodem, matki, zwłaszcza te, które rodzą po raz pierwszy, były już przygotowane na bóle porodowe, uczono je oddychania i gimnastyki. Kiedy nadszedł ten dzień, natychmiast powiadomiono ciocię Gizi. Zbadała matkę, a następnie dziecko, aby mogła bezpiecznie urodzić w domu. Jeśli nie było żadnych nieprawidłowości, poród przebiegał bezproblemowo, ale jeśli zauważył nawet najmniejszą nieprawidłowość, natychmiast wzywał lekarza lub karetkę i zabierał matkę do szpitala. W przypadku porodu domowego obecna była tylko matka i położna; ojców wysyłano, aby nie zachorowali. Przeciął pępowinę noworodka sterylnymi narzędziami, a następnie wykąpał dziecko. Zaopiekował się również matką, wykąpał ją, a potem pozwolił im odpocząć. Na początku mógł nawet prowadzić pierwsze porody w domu, jeśli wszystko było w porządku, ale później, jeśli zauważył choćby najmniejszą nieprawidłowość, zabierał matkę do szpitala. Później wszystkie pierworodne musiały być zabierane do szpitala. Rodziców, którzy mieli ciąże mnogie, można było odprowadzić do domu, dziecko było myte i kąpane. ; Po narodzinach dziecka odwiedzał rodzinę przez kolejne osiem dni. Nauczyła dziecko ssać i matkę ssać. Nauczyła matkę, jak kąpać swoje dziecko. Jej sumienie było całkowicie spokojne, gdy matka wykąpała dziecko dwa razy na jej oczach. ; Ponieważ Hetény była małą wioską, uznali, że nie warto wysyłać położnej do tak dużej wioski. Dlatego ciocia Gizi pracowała w Hetény tylko przez pierwsze kilka miesięcy, ale później pracowała na oddziale położniczym w Ógyalla i przez jakiś czas była nawet w stanie utrzymać wioskę. W końcu jednak zabrali jej Hetény, ale ona bezinteresownie pomagała każdemu, kto jej potrzebował. Pracowała również na oddziale położniczym w Komárom, w Szent Péter i Perbete, ale jakoś ostatecznie trafiła tylko do Hetény. ; Ciotka Gizi z wzruszeniem opowiadała mi o swoim najbardziej pamiętnym i zarazem najtrudniejszym porodzie. Już w trakcie porodu było jasne, że to dziecko nie było pewne, czy urodzi się żywe. Trzymała już dziecko, które urodziło się w białej, pozornej śmierci. Nie rozpaczała jednak i zanurzała je w zimnej i ciepłej wodzie, w wyniku czego dziecko powoli ożywało. Nigdy nie zapomni radości, gdy dziecko płakało do końca życia. Od tamtej pory patrzyła na tego mężczyznę jak na kawałek własnego syna. ; W tamtych czasach dzieci urodzone z położeniem pośladkowym wysyłano na prześwietlenie, aby później nie kulały z tego powodu. Jednak zdarzyło się, że kiedy ciocia Gizi przybyła na poród, dziecko urodziło się już bez pomocy. Poradziła rodzicom, aby zabrali je na prześwietlenie, ponieważ później nie mogła stwierdzić, jak się urodziło, i aby nie pozostało kulawe. Rodzice jednak nie zabrali dziecka i kiedy zaczęło chodzić, zobaczyli, że kuleje. Położna została natychmiast zgłoszona, obwiniono ją o kulawiznę. Ciocia Gizi nie ucierpiała, ponieważ ustalono, że nie miała nic wspólnego z incydentem, powiedziała rodzicom wcześniej, ale jej nie posłuchali, to nie była jej wina, to była całkowicie wina rodziców. ; Położne chodziły na zebrania, zawsze wszystko omawiały, pozostawały ze sobą w kontakcie. ; ; Chrzciny i położna: ; Dziecko zostało ochrzczone trzy tygodnie po urodzeniu. W tym czasie położne codziennie przynosiły matce jedzenie w misce. W latach 30. XX wieku było to nadal niezastąpiony znak spójności społeczności i wzajemnej uwagi. Opiekując się karmiącą matką, dbali o to, by matka jak najszybciej odzyskała siły po porodzie i mogła karmić piersią jak najdłużej. W misce znajdował się obfity obiad z odrobiną wina. Obfite i treściwe jedzenie było ważne, ponieważ „miejsce dziecka musi być szybko zajęte”. Liczba dań była zawsze nieparzysta. Pierwsze i ostatnie dania zazwyczaj podawała główna akuszerka, pozostałe akuszerki zmieniały się każdego dnia. Nie tylko akuszerki je podawały, ale także inni goście obecni na uczcie chrzcielnej zapełniali akuszerki (trzy ozdobne porcelanowe misy). Zgodnie z etykietą, ta, która przyniosła, pierwsza go spróbowała, a matka i jej rodzina zjedli przed nią. Jeśli otrzymali więcej, kolejne po pierwszym daniu można było odłożyć na następny dzień, kiedy mogły nie otrzymać żadnego. Akuszerka życzyła matce sił, zdrowia, obfitego mleka i dobrego rozwoju i pytała, jak dziecko się czuje, jak przebiegł poród, a następnie udzielała jej dobrych rad. Było średnio 5-6 położnych tygodniowo, które dawały położnym gulasz, zupę mięsną, gulasz, smażone mięso, zazwyczaj strudel z twarogu i litr wina. ; Matka, dopóki nie została wprowadzona do kościoła, nie miała pozwolenia na wychodzenie przez sześć tygodni. ; Położna zawsze zapraszała wszystkich komasów na chrzciny. Położna przynosiła ciepłą wodę, polewała nią główkę dziecka i chrzciła je. Najstarszy koma trzymał dziecko pod wodą chrzcielną. Podczas chrztu rodzice chrzestni składali obietnicę, że będą również przyczyniać się do wychowania dziecka. Na tę okazję dziecko było przykrywane haftowanym kocykiem Hetény. Położna była zapraszana na każdą ceremonię chrztu, gdzie musiała rozpocząć pieśń. Jeśli koma był nadal kawalerem (nieżonaty), to jego matka szła na chrzciny. Później „nadawanie imion” stało się zwyczajem i nie odbywało się już w kościele, lecz w sali wiejskiej. Ponieważ Hetény była wsią reformowaną, różniło się to od zwyczajów chrztu w okolicznych wioskach. W wioskach katolickich była tylko jedna matka chrzestna i jeden ojciec chrzestny, chrzczono wodą święconą, ale ceremonia była równie uroczysta jak w reformowanych. ; ; O czym nie lubimy rozmawiać: ; To prawda, że we wsi była inna położna, ale była już stara i z powodu swojej nadmiernej odwagi spowodowała śmierć kilku dzieci i matek, więc głównie te, które chciałyby przerwać ciążę, zwracały się do niej. Ciocia Gizi wiedziała, co robi stara położna, ale nigdy nie miała serca, żeby ją zgłosić, chociaż mogła to zrobić kilka razy. „Jeśli nie pomożesz młodym kobietom, nie będziesz dobrą położną – pomagam, dlaczego miałabym nie pomagać? – Ale inaczej!! – nie to, nie przysięgałam. Chcę ratować życie, a nie je zabijać” – toczył się dialog między kobietą a ciocią Gizi. Opowiedziała mi też, że kiedyś przyszła do niej kobieta w ciąży z zamiarem usunięcia ciąży, ale jak się okazało, trafiła na niewłaściwą położną, bo skierowano ją do starca. Ciotka Gizi wzięła więc duszę w swoje ręce i przekonała matkę, by zatrzymała dziecko, która obiecała to zrobić i że odwiedzą ją później, choć tak się nie stało. Niestety, cztery kobiety zmarły z rąk starej położnej, ale żadna z nich nie ucierpiała. Większość rodzin miała tylko jedno dziecko, więc jeśli rodziło się drugie, natychmiast odwiedzano starą położną. W tamtych czasach w domu z powodu wojny przebywało tylko kilku mężczyzn. W takich czasach wiele młodych kobiet wpadało w kłopoty i natychmiast zwracało się do starej położnej, która chętnie im pomagała. ; Wszystkie stare położne odbierały porody i można nawet powiedzieć, że było to ich główne zajęcie, ponieważ otrzymywały za to więcej pieniędzy niż za rodzenie. Wieść rozeszła się po wsi, że ciocia Gizi nie robi takich rzeczy i od tamtej pory nikt nie zwracał się do niej z takimi prośbami, ponieważ bali się, że ich zgłosi. ; ; Wnioski: ; Nawet lekarze podziwiali ciocię Gizi, ponieważ zawsze diagnozowała wszelkie nieprawidłowości na czas. Zapytałam ją, co myśli o porodach domowych, które ostatnio wywołały tyle kontrowersji? Według ciotki Gizi zaletą porodu domowego jest to, że matka jest w domu, w rodzinnym otoczeniu. Ale jeśli naprawdę występuje nieprawidłowość, warto natychmiast udać się do szpitala. Według niej kobiety w dzisiejszych czasach nie są w stanie sobie z niczym poradzić, wolą rodzić przez cesarskie cięcie, ponieważ nie znoszą bólu. Czy naprawdę jesteśmy aż tak słabe? ; Profesjonalizm, humanizm i spora dawka humoru charakteryzują moją informatorkę, która, jak wierzę, nawet teraz, mając ponad 80 lat, pomogłaby dziecku urodzić się bez żadnych problemów, gdyby zaszła taka potrzeba. Dziękuję za to! ; ; Praca Franciski Androvics